Strona Główna Forum Rasy Alaskan Malamute
forum miłośników i posiadaczy Alaskan Malamute

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
BALOO - słodki niedźwiadek do pokochania
Autor Wiadomość
araman 
Moderator


Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 30 Maj 2007
Posty: 21912
Skąd: Zakopane
Wysłany: Nie 06 Maj, 2018 22:23   BALOO - słodki niedźwiadek do pokochania

Szukamy domu dla Baloo – 8 – letniego psa w typie rasy Alaskan malamute.
A jaki jest Baloo? Oczywiście jak to północniak, aktywność to podstawa. Sprawdzi się on jako towarzysz ludzi lubiących aktywny wypoczynek . Z psim przyjacielem podwójna przyjemność. Baloo uwielbia bawić się z człowiekiem, jest on pogodnym i towarzyskim malamutkiem. Szukamy dla niego domu, gdzie będzie członkiem rodziny, a nie podwórkowym ” burkiem”. Na spacerach nie interesują go inne psy. Podczas bliskiego spotkania z kotem zaczepiał go do zabawy, na otwartym terenie zdecydowanie kota pogoni, jednak przy odpowiednim podejściu mógłby z mruczkiem zamieszkać. Po Baloo nie widać wieku, jest wesoły, energiczny, aktywny. Na pewno jeszcze przez kilka lat dotrzyma kroku w długich spacerach.
Jeżeli szukasz psiego przyjaciela, który rozśmieszy Cię do łez i pobiegnie z Tobą na koniec świata zadzwoń bo być może szukać właśnie Baloo!
Pies przebywa w domu tymczasowym na Śląsku

Kontakt ws. adopcji: Martyna 608286295















_________________
Martyna, Aragorn [*], Manook & Satinka :) www.giewontowa.pl
Ostatnio zmieniony przez araman Nie 06 Maj, 2018 22:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
araman 
Moderator


Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 30 Maj 2007
Posty: 21912
Skąd: Zakopane
Wysłany: Nie 06 Maj, 2018 22:28   

Baloo trafił do schroniska w Toruniu w zeszłym roku. Od dziś zamieszkał w domu tymczasowym w Katowicach u Moniki.

Nuka zamieszkała ze swoją nową rodziną, zwolniło się miejsce w dt i misio spakował swoje manatki. Mamy nadzieję, że szybko zrzuci nadwagę. Jutro wizyta u weta i badanie kontrolne krwi. Czeka go też wkrótce wizyta w SPA.
_________________
Martyna, Aragorn [*], Manook & Satinka :) www.giewontowa.pl
 
 
M_o 
Baby malamut


Pomogła: 1 raz
Wiek: 41
Dołączyła: 05 Maj 2013
Posty: 463
Skąd: Polska
Wysłany: Pon 07 Maj, 2018 11:18   



No to zaczynamy:)

Baloo po podróży z Torunia w wygodnym, przestronnym wnętrzu, wsiadł na tylna kanapę fiata pandy i grzecznie dojechał do Katowic. Gdy ruszyliśmy usadowił się idealnie pośrodku, rozdał po buziaku TŻ-owi i mnie, a potem wycofał się usiadł bokiem, a czasami polegiwał zadzierając głowę i wyglądając przez tylną szybę (rodzina za nami jechała niemalże zderzak w zderzak zapatrzona w niego).

Zaraz po tym, gdy wyszliśmy z samochodu, poszliśmy na spacer. Park Śląski jest w niedziele dość zatłoczony, chodzą po nim kuce, policjanci na koniach jeżdżą, mnóstwo ludzi, dzieci, zapachów, głosów, ale Baloo przetrwał to wszystko choć nie bez ekscytacji. Oczywiście czym prędzej zeszliśmy z mocno uczęszczanych ścieżek. Trafiliśmy jednak na troje bawiących się i wrzeszczących dzieci i ich się psisko wystraszyło. Za to z końmi policyjnymi chciało się witać i chwała, że TŻ jest taki silny jak jest, bo ja bym pewnie powiewała na końcu smyczy;)

Szedł grzecznie, dał się wyczesać (te najbardziej odstające, żeby nas ktoś nie oskarżył o zaniedbanie ;)) , gdzieś go zabolało, zaskomlał. W nagrodę dostał kawałek obwarzanka. Usiadł na komendę, wziął delikatnie z dłoni, odłożył na ziemię i zachęcony równie delikatnie podniósł i zjadł. Pił bez żadnego kłopotu wodę z dłoni. Na smyczy idzie ładnie, zazwyczaj jest luźna, sika co chwilę i wącha, wącha (ale mu się nie dziwię, też wącham, a co tam mój nos przy jego).

Do domu wszedł śmiało. Sisi popatrzyła na mnie z niesmakiem i ułożyła się na komodzie w koszyku z bardzo widoczną opinią Cóżeś znów przywlokła. Nie dość, że duże to jeszcze śmierdzące i poddenerwowane. Lord zrobił oczy okrąglejsze niż spodki i wycofał się na parapet. Nusia zamieniła się w figurkę z kamienia. Ruszały się tylko oczy. Nie reagowała na głaskanie, na mówienie do niej, nic. Ale za to Baloo wypił wodę z obydwu misek, obejrzał wszelkie zakamarki i jeszcze raz, i jeszcze. A potem zaczął krążyć, a dyszenie się spotęgowało.
TŻ, który moim zdaniem na w sobie niespotykaną moc spokoju, przytrzymał go, objął, przytulił, a pies powoli zaczął się uspokajać, położył na brzuchu, a po chwili na boku, coraz spokojniejszy.

Jest obolały. Są miejsca na ciele, które wyraźnie sprawiają mu ból. Ma mnóstwo strupów.

Pies jeść dostał niewiele, bałam się, że po całym dniu bez jedzenia zje zbyt szybko i mu zaszkodzi. Wyszliśmy na spacer ponownie koło 20. Przed 22 położyłam się, a on trochę pokrążył i wszedł na legowisko najwyraźniej poddając się zmęczeniu. Sisi uznała, że to ja jestem jej i nie będzie się przejmowała żadnym psem - przemaszerowała mu przez nosem i wskoczyła do mnie się przytulić.

Przed północą obudził mnie podejrzany szelest. Okazało się, że Baloo wyciągnął z kosza saszetkę po kocim jedzeniu (kosz mam z klapką, którą trzeba podnieść, schowany w szafce - brawo pies:D). Gdy podeszłam, żeby mu zabrać warknął, więc jedną ręką trzymałam saszetkę, drugą rozwarłam mu delikatnie zęby, aby nie miał wrażenia, że jak zawarczy, to ja mu odpuszczę. Ubrałam się i poszliśmy na półgodzinny spacer.

Koło 3 wyrwał kawałek materiału z legowiska i zaczął ponownie krążyć po pokoju wpadając w rytm psa goniącego własny ogon. Strasznie się to obserwuje, więc proszę o podpowiedź, jak mam reagować. Tym razem uznałam, że może mu po prostu za ciepło, więc otworzyłam szeroko balkon, usunęłam z łóżka Sisi i zamknęłam się z nim w sypialni, żeby móc jeszcze trochę dospać;)

Budzik wyrwał mnie ze snu o 4:30, Baloo jeszcze spał :) Wypiłam kawę i poszliśmy na spacer mając prawie cały park dla siebie. Idzie cudnie, widać, że jest ciekawy, podekscytowany (to drugie mam nadzieję z czasem będzie się wyciszać do normalnego poziomu). Znaleziony kawałek obwarzanka odłożył na moją prośbę, a we mnie aż krzyczało z radości, ze wreszcie trafił mi się pies, który nie je wszystkiego, co znajdzie;)

Po moim i kocim śniadaniu (Baloo nie dostał, bo dziś badanie krwi; podczas gdy koty jadły on za zamkniętymi drzwiami okazywał swoją frustrację kartonowi), przywędrowaliśmy do pracy. Sporo ludzi, czasami jakieś głosy z korytarza, więc zaczyna się kręcić. Gdy cichnie, a on czuje się zmęczony układa się i śpi. Ale za 10-15 minut znów wstaje i chodzi w koło:(

Po schodach wchodzi dobrze, schodzi z ostrożnością. Na schody z prześwitami zareagował nieufnie, ale wszedł za mną. W windzie łapie podłogę, jak chyba każdy z psów.

Wychodzę z nim mniej więcej co dwie godziny na 5 minut, na sikanie. Jak mam go przyzwyczajać, że przerwy między sikaniem muszą być dłuższe (podlał mi podłogę w pracy)?

Na co mam zwracać uwagę? Jak reagować na jego stereotypie? Co jeszcze ważnego, o czym mogę nie wiedzieć?


Ciąg dalszy relacji jutro...
Ostatnio zmieniony przez M_o Pon 07 Maj, 2018 11:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
M_o 
Baby malamut


Pomogła: 1 raz
Wiek: 41
Dołączyła: 05 Maj 2013
Posty: 463
Skąd: Polska
Wysłany: Wto 08 Maj, 2018 09:09   

Wczorajsza wizyta u doktora upłynęła względnie spokojnie. Ze względu na to, że Baloo jest obolały i zdarza mu się powarkiwać, na czas badania i pobierania krwi założyliśmy mu materiałowy kaganiec. Na tyle luźny w obwodzie kufy, żeby mógł oddychać, ale na tyle precyzyjnie zapięty, żeby nie mógł go zdjąć. Podczas osłuchiwania było ok., ale gdy tylko doktor zaczął go głaskać i dotykać, Baloo położył się na brzuchu, podkulił łapy i zaczął się trząść. Mieliśmy wręcz wrażenie, że wstrzymuje oddech. PanDoktor szybko ogolił nóżkę (lewą tylną, żeby już nie wkraczać w prywatną psią przestrzeń okołopyszczną), pobrał krew i uwolniliśmy psa. Dostał w nagrodę ciasteczko. Osłuchowo jest ok., uszy ma czyste, całą resztę będziemy kontrolowali przy następnej wizycie, bo teraz nie chcieliśmy go stresować. Waga wskazała 31,3 kg, ale mam dziwne podejrzenie, że Baloo odstawił łapkę obok wagi;), bo to trochę mało, prawda? Z pobranej krwi zostanie wykonany profil geriatryczny. Gdy rozmawialiśmy Baloo krążył wokół po gabinecie, a potem położył się obok Doktora i trącał go łbem prosząc o głaski :-)

Szczepienie przeciw wirusówkom Baloo ma ważne do 1 czerwca, przeciw wściekliźnie do 26 czerwca. Przed wyjazdem ze schroniska został zakropiony preparatem ataxxa (szkoda, że nie uwzględniono tego, że zawiera on permetrynę zabójczą dla kotów) a w kwietniu odrobaczony dehinelem. Zatem z odrobaczaniem i preparatem przeciwkleszczowym poczekamy.

Wróciliśmy do domu późnym popołudniem, obydwoje baaardzo głodni (też pościłam, bo nie miałam sumienia przy nim jeść). Zjadł swoje i wskoczył na fotel stojący przy oknie, żeby wyjeść z kociej misi postawionej na parapecie. Ściągałam go i zawarczał na mnie, ale zdjęłam go z fotela i zabrałam miskę (pustą).

Wieczorny spacer trwał około godziny. Było ciepło, przyjemnie, już niewielu ludzi. Część drogi przeszliśmy parkiem, część osiedlem, żeby miał okazję zaznajamiać się z rożnymi miejscami. Chętnie witałby się z mijającymi nas ludźmi, próbuje trącać nosem ich dłonie, co próbuję powstrzymywać, bo nie każdy może sobie życzyć. Albo nawet większość – nie;-)

Wróciliśmy do domu przed 22, za pół godziny była kolacja (może koty trochę schudną, bo znów jedzą tylko wtedy, gdy pies :-D ). Umyłam się, położyłam do łóżka, a Baloo co chwila podchodził i zerkał jakby pytał, co teraz będziemy robili. Przytuliłam go, pogłaskałam i powiedziałam, że teraz już czas żeby się uspokoić, być cichutko i położyć spać. Pokrążył jeszcze trochę, wziął swoją maskotkę w zęby, poukładał sobie legowisko i się ułożył. W nocy wstawał, bo na środku kuchni leżała torba płócienna wyciągnięta z koszyka, ale gdy dzwonił budzik to spał u siebie. Wyszliśmy 5 minut po budziku, bo tańcował i bałam się, że już bardzo musi się załatwić.

Spacerowaliśmy prawie 2 godziny. Dwa razy spotkaliśmy zająca, ale Baloo był zaaferowany czymś innym i nie zainteresował się dziwnym kicającym. Po powrocie do domu spokojnie przeczekał moje picie kawy i poranne ogarnianie, a gdy nakładałam do misek śniadanie, siedział grzecznie obok. Nie opuścił mnie też później, gdy robiłam sobie śniadanie do pracy i brałam witaminy. Dałam mu psie witaminy, zjadł ze smakiem :-) Czas mojego szykowania się do wyjścia przeczekał na legowisku:-D

Dziś ponownie jesteśmy razem w pracy. Zaciągnęłam rolety, bo rano mam w pokoju dużo słońca i Baloo śpi sobie spokojnie.

Zauważyłam, że obawia się wchodzić do łazienki. Stoi w progu i widać, ze go fascynuje to pomieszczenie, ale nie jest pewien czy jest bezpiecznie. Dziś na chwilę wszedł, został osyczany przez Nusię i szybko wyszedł. Ale czas jakiś później, jakby w odpowiedzi na to, co Nusia zostawiła w kuwecie, nasikał na ścianę:( Poradzicie coś?
 
 
M_o 
Baby malamut


Pomogła: 1 raz
Wiek: 41
Dołączyła: 05 Maj 2013
Posty: 463
Skąd: Polska
Wysłany: Śro 09 Maj, 2018 15:09   

Dziękuję serdecznie za wczorajszą rozmowę z osobą, która uświadomiła mi pewne rzeczy, z jakich nie zdawałam sobie sprawy.

W czasie popołudniowego spaceru zahaczyliśmy o łąkę, na której bawiło się kilka psów. Baloo nawiązał pozytywne kontakty, chciał się bawić, pytano, czy ma 3-4 lata.

Wyniki badań krwi wskazują na stan zapalny, po zatwierdzeniu przez FAM, rozpoczynamy antybiotykoterapię zaproponowaną przez Doktora.

Wczoraj wieczorem Baloo układając się do snu pociągnął legowisko, a potem ponownie pociągnął, no i ono uległo dezintegracji. Załatwałam, to miękkie schowałam na później, odkurzyłam, twarde wyścieliłam ręcznikiem, dorzuciłam maskotkę, z którą psisko śpi i ok. Wieczorem spacerowaliśmy w deszczu, więc trzeba się było wycierać, ale zniósł to pokornie i z dumą.

Noc upłynęła spokojnie. Rano też w bardziej wyważony sposób niż dzień wcześniej, zareagował na budzik. Powędrował ze mną pod łazienkę i zerkał czy jestem gotowa bez nieustającego tańca wokół ogona. Zatańczył tylko kilka razy.

Po spacerze wzięłam kawę i schowałam się na 10 minut pod koc, a on spokojnie się położył. Pod koniec przyszedł prosić o głaski i trochę go poczochrałam.

Gdy między śniadaniem a wyjście z domu krzątałam się i coś tam ogarniałam Baloo położył się w komórce/garderobie i leżał cierpliwie przeczekując moje kręcenie się po domu.
Pojechaliśmy wspólnie (+ dwa koty na badanie krwi) do naszego Doktora. Baloo oblał mu trzy strategiczne miejsca w gabinecie, a potem dość zdenerwowany krążył przeczekując wizytę i badanie kotów. Zważyłam go ponownie, 31,3 kg i nie chce być więcej.

Przywędrowaliśmy koło 10 do pracy, gdzie śpi spokojnie rozciągnięty na podłodze i zaparty plecami o szafę pancerną (widocznie chłodna jest). Przed 16 odstawiam go do domu, bo muszę iść dalej pracować, a TŻ zabiera go na spacer.

Do fryzjera jedziemy w poniedziałek na 16:30.
 
 
M_o 
Baby malamut


Pomogła: 1 raz
Wiek: 41
Dołączyła: 05 Maj 2013
Posty: 463
Skąd: Polska
Wysłany: Wto 15 Maj, 2018 12:42   

W ową środę...

Spacer z TŻ polegał na ciągnięciu, kilkukrotnej próbie zajrzenia do śmietników, wskoczenia do tegoż, nawarczenia na TŻ, który psa ze śmietnika wyciągał. Wróciłam do domu przez 19, Baloo wyciągnął z mojej torby papierek po słodkim, a gdy podeszłam mu zabrać, a za mną stał TŻ, to zostałam owarczana. TŻ złapał za pałąk szelek, stanął spokojnie bokiem do psa i kazał mu usiąść. Baloo warczał, ale posłuchał. I po chwili było ok.

Ma jakiś kłopot z tylnymi nóżkami. Przede wszystkim widać to podczas wchodzenia po schodach, które na początku próbował realizować metodą równocześnie dwie przednie, równocześnie dwie tylne. Za pierwszym razem spadł, później zdążyłam go złapać za szelki i utrzymać. Gdy się zmęczy, zaczyna powłóczyć, szczególnie lewą z tyłu. Gdy siedzę przy nim i głaszczę, to na tę lewą reaguje bólowo.

W czwartek i piątek miałam urlop. Chodziliśmy sobie razem, leżakowaliśmy razem, byczyliśmy się z książką na balkonie. Dwa razy, o 6:30, byliśmy w sklepie - przypięłam go w przedsionku, zerkała na niego ekspedientka (jedna poszła głaskać), a poza nami nie było nikogo.

W sobotę zostawiliśmy go z TŻ rano na pół godziny, ale w międzyczasie upolowaliśmy bizona;) więc pies się ucieszył. Popołudniu wyszłam na 3 godziny, spał smacznie, bo ledwie się dobudził na mój widok. Podobnie w niedzielę, nie protestował przeciwko mojej nieobecności.

Zdarzyło mu się jeszcze dwa razy na mnie zawarczeć - każdym razem dlatego, że chciałam mu zabrać worek foliowy pachnący karmą. Na wyciąganie spomiędzy zębów suchego chleba lub kości z gardła reaguje niechęcią, ale polega ona tylko na tym, że nie chce szczęk rozewrzeć, a nie, że warczy.

Śpi na swoim legowisku. Piękne to jest jak bierze swoją maskotkę w zęby, przerzuca w sobie wiadome, najlepsze, miejsce i się układa obok niej. Koc, którym wyścieliłam mu legowisko pachnie chyba zbyt mocno płynem do płukania, Baloo zmodyfikował go sobie wygryzając dziurę.

Wczoraj został sam od 7 do 12. Zabrałam go później na półgodzinny spacer i do takiej części mojej pracy, gdzie byliśmy tylko my i stosy książek;) A potem znów krótki spacer i wyjazd do fryzjera.

Do samochodu wskakuje chętnie. Wystarczy otworzyć drzwi i już się pakuje;) choć fiat panda gabarytami nie poraża i trzeba psisku nieco pomóc.

Od fryzjera wyszedł piękny, wyczesany, pachnący, puchaty. Wyszedł również z informacją, że jest niekastrowany.

Dziś muszę być w pracy do 14 i dopiero potem mogę do niego (do nich, bo koty) iść. Trzymajcie kciuki, żeby było ok.

Jutro mieliśmy jechać w góry, ale to chyba jeszcze za wcześnie.

Dziś Baloo dostanie ostatnią dawkę antybiotyku. Założę mu też obrożę przeciwkleszczową i zacznę kurację arthovetem.

Siada przed przypięciem smyczy i przed jej odpięciem, przed posiłkami. Je w kuchni, tak jak koty, ale nie reaguje nerwowo na to, że one jedzą. Spożywa swoje delikatnie i z namysłem. Dziś odsypałam do słoika dawkę dzienną, po zważaniu, i tyle będzie dostawał. Ponieważ waży zaledwie 31 kg, nie będę go odchudzała.


Dopisek: TŻ już pokochał. Generalnie jest tak, że jak TŻ wchodzi do domu, to biegnie cały zwierzyniec domagać się witania i czułości :D
Ostatnio zmieniony przez M_o Wto 15 Maj, 2018 12:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
M_o 
Baby malamut


Pomogła: 1 raz
Wiek: 41
Dołączyła: 05 Maj 2013
Posty: 463
Skąd: Polska
Wysłany: Śro 16 Maj, 2018 14:43   

Wczoraj Baloo wyciągnął zawartość kosza na śmieci. Ziemię tam miałam, po przesadzaniu kwiatów 😁 A potem się dziwił, że sprzątam tę piękną aranżację, zamiast podziwiać i łaził mi w kółko aż go wywalił do pokoju.


Od wczoraj mam wysoką gorączkę, więc wieczorny spacer Baloo odbył z TŻ, za chwilę też idziemy razem.

Wyciągnęłam rano z Baloo kleszcza, będę go mocno obserwowała.

Znalazł sobie dziś na spacerze kość. Włożyłam dłoń do pyska, złapałam za kość, przykucnęłam obok psa i zaczęłam mówić, że jest grzeczny, piękny, do domu już blisko, a tam dostanie pyszności, bo ta kość to jest fuj. Po 5 minutach rozmowy wypluł😁

Biedny malamut w wegańskim domu😂
 
 
araman 
Moderator


Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 30 Maj 2007
Posty: 21912
Skąd: Zakopane
Wysłany: Śro 16 Maj, 2018 19:05   

Ważne, że wypluł :grin:
_________________
Martyna, Aragorn [*], Manook & Satinka :) www.giewontowa.pl
 
 
M_o 
Baby malamut


Pomogła: 1 raz
Wiek: 41
Dołączyła: 05 Maj 2013
Posty: 463
Skąd: Polska
Wysłany: Pią 18 Maj, 2018 08:28   

Baloo pod moją nieobecność wyciąga kosz i rozsypuje śmieci. Wczoraj wychodząc z domu na pół godziny zabrałam śmieci do wyrzucenia, więc wyciągnął kosz, nadgryzł pokrywę, ściągnął ze stołu książkę, którą pozbawił okładki. Potem nadgryzł żel pod prysznic, który stał na komodzie w sypialni. Aaa i z plastikowego kosza, w którym trzymam płócienne torby wyciągnął wszystkie i zagryzł najnowszą.
Gdy mówiłam mu, że źle zrobił i się na niego gniewam oparł się bokiem o moją nogę. Nie cofnęłam się, więc zaczął cichutko skomleć/wyć by za chwilę przejść do warczenia. Usłyszał to TŻ, zawołał go, a pies natychmiast się wycofał.


Kupiłabym mu jakąś kosc na czas mojej nieobecności, ale boje się, że gdy będzie jadł, a obok zdecyduje się przejść jedna z kotek, on poczuje zagrożenie. Nie wiem co mam robić.

Dziś rano przypomniałam sobie o włączeniu Endomondo, przeszliśmy 8,5 km. Południu robimy podobną trasę.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Wszelkie prawa do materiałów zawartych w witrynie zastrzeżone. Nie zezwala się na wykorzystywanie zadnego z elementow bez pisemnej zgody administratorów forum.

<<< --- Copyright(c) malamut.org 2009. <> Powered and hosted by KAeS --->>>

Reklama i linki























tu jest miejsce na Twoją reklamę